Petak, 24. svibnja 2013.
 
 
  
Nedjelja, 31. kolovoza 2008.   (čitanja 785)

1999.

Drobiazg – Danuta Majewska

Polska

 

 

 

...



Nedjelja, 31. kolovoza 2008.   (čitanja 774)

2001.

Zakonu Pijarów
ul. Pijarska 2
31-015 Kraków
Polska
tel.: 0048-12-422-67-59
faks: 0048-12-422-67-40

...



RZEKA (Rijeka)
Pošalji e-mailom  Printaj  Preuzmi PDF dokument   
Nedjelja, 31. kolovoza 2008.   (čitanja 805)

2001.

Zakonu Pijarów
ul. Pijarska 2
31-015 Kraków
Polska
tel.: 0048-12-422-67-59
faks: 0048-12-422-67-40

...



Nedjelja, 31. kolovoza 2008.   (čitanja 783)

2001.

Zakonu Pijarów
ul. Pijarska 2
31-015 Kraków
Polska
tel.: 0048-12-422-67-59
faks: 0048-12-422-67-40

...



TE CZASY (Ta vremena)
Pošalji e-mailom  Printaj  Preuzmi PDF dokument   
Nedjelja, 31. kolovoza 2008.   (čitanja 638)

2001.

Informativni centar »Mir« Međugorje / Cvitak
Gospin trg 1
88 266 Međugorje
tel.: (036) 651-999
faks: (036) 651-300
medjugorje-mir(at)medjugorje.hr
www.medjugorje.hr

...



Nedjelja, 31. kolovoza 2008.   (čitanja 639)

2001.

Zakonu Pijarów
ul. Pijarska 2
31-015 Kraków
Polska
tel.: 0048-12-422-67-59
faks: 0048-12-422-67-40

...



KROPLA (Kaplja)
Pošalji e-mailom  Printaj  Preuzmi PDF dokument   
Nedjelja, 31. kolovoza 2008.   (čitanja 765)

DZIECKO SZCZĘŚCIA

Nie wiem, czy za mną są wszystkie moje lasy
nie wiem, jakie jeszcze głosy mnie przegonią,
–wiem tylko, że Ty się mną zaopiekujesz, Panie,
zaopiekujesz się tak, jak dziecko opiekuje się matką, właśnie tak

Często sobie wyobrażam, że jestem odważny i silny,
a jestem kruchy i mały, należę do tych słabych,
okłamuję się, by móc zrozumieć brzask,
a wtedy jeszcze śpię i nigdzie mnie tak naprawdę nie ma.

Zwyczajność może mnie wyzwolić, wiem to.
Pragnę być dzieckiem szczęścia, które się bawi całymi dniami,
podczas gdy w jego myślach łamią się poważne pytania,
te, które starsi z trudem mogą zrozumieć.

 

BIAŁE WIEŻE

To nie ja szukam Boga swego i przyjaciela,
to On szuka mnie wszędzie i o każdej porze.
Nie zawsze jestem obecny, dziwnymi i trudnymi podążam drogami,
a tak boleśnie jestem w sobie, we własnej duszy i oczach.

Na mnie spoczywa łagodna ręka Boga, doświadczyłem tego,
tyleż razy wyplatała mnie z matni i głaskała.
Nawet największy przyjaciel nie mógł tego dokonać,
jedynie patrzył i strasznie się bał własnych łez. 

Dobrze wiem, czym jest płacz, strach i bezradność.
Ale czyż to ważne, czyż i inni tego nie doświadczają?
Jesteśmy podróżnymi z rozmaitym ciężarem i zamiarami,
każdy swój bagaż nosi i pod nim się ugina.

Postanowiłem, że wzniosę wieże białe i szczęście przywiodę,
do świtu pić będziemy z kielicha życia i odwagi,
nic mnie nie może złamać, jakkolwiek by próbowało,
oprócz, powiem wam w zaufaniu, mojej niespokojnej głowy.

 

ZAPATRZONY W ŻYCIE

Przez okno patrzyłem na miasto,
było podobne do wielkiego mrowiska,
a wtedy miasto spojrzało na mnie,
rozlało się moim krwiobiegiem i rozprysnęło:
znów byłem chłopcem niewinnie zapatrzonym w życie.

Pamiętam, nigdy nie żądałem wiele,
tylko ciepła, możliwości głębokiego, zdrowego śmiechu,
satysfakcjonowały mnie rzeczy małe,
poszukiwałem w nich duszy ukrytej,
chciałem ją wynieść na słońce, ku radości wszystkich.

Dziś szczerze płaczę, odkupuję swą historię,
cokolwiek by się wydarzyło, muszę pozostać taki sam,
zobowiązują mnie do tego motyle, które łapałem.
Dlatego rozegnam ciężkie, mętne obłoki,
życiu kieruję długie, zuchwałe spojrzenie.

 

Tłumaczenie: Ewa Klimeczek

 

Cjelokupnu neobjavljenu zbirku u pdf obliku možete skinuti preko ikonice na vrhu stranice.

...



Nedjelja, 31. kolovoza 2008.   (čitanja 837)

UŚMIECHOM NA SPOTKANIE

Skały, pytaj skały,
kiedy nie będziesz wiedzieć,
co to znaczy odczuwać radość,
wyciągać ręce do innych,
gdy już zrezygnowane
i odwzajemnia im się tylko ból.

One cię tajnymi powiodą ścieżkami
do ukrytych ogrodów swoich
i pokażą ci deszcze,
jakich jeszcze nie widziałeś,
gromy i wiatry najstraszniejsze,
a jednak wszystko razem
tym samym oddycha życiem
i bezustannie się sobą
nawzajem obdarowuje. 

Nie pytając o nic
zaczerpnij oddechu tej wspólnoty,
uwieńczony koroną
zerwania z sobą samym,
własnym uśmiechom zagubionym
szybko wyjdź na spotkanie,
uśmiechom,
które – ciche i łagodne
już od dawna cię oczekują.

 

PEWNEGO RAZU 

Patrzyłem na twój spokój,
kiedy za oknem przygrywały świerszcze.

Patrzyłem na twój spokój w twoich oczach.

Przeszłość niczym piękny dar
leżała między nami.

Patrzyłem na twój spokój.

Kiedy wieczorem wracałem do domu,
jechałem powoli, by czegoś nie stracić.

Nie dbałem o czas.

Patrzyłem na twój spokój.

 

PRAGNIENIA I NADZEJE

Jeśli miałbym wszystkie bogactwa świata,
wiedz, że dałbym je tobie,
tobie, który kroczysz przy mnie,
chociaż nie wiem dlaczego,
tobie, którego słowo – łagodne jak uśmiech,
ogrzewa mnie w chłody moich zim.

Wyciągnij swoje ręce,
przyjmij w nie moje zamiary,
niech zadowolenie na twej twarzy zalśni,
nawet gdybyśmy już zawsze byli biedni.

 

Tłumaczenie: Ewa Klimeczek

 

Cjelokupnu neobjavljenu zbirku u pdf obliku možete skinuti preko ikonice na vrhu stranice.

...